Chory facet

  • chyba mam gorączkę, coś mnie bierze

  • Ja z gorączką w zeszłym tygodniu trzy dni do pracy chodziłam i jakoś się tym nie przejąłeś

Faktycznie chyba coś wspominała, ale ja mam przecież tyle na głowie... Wyrobiłem sobie umiejętność słuchania wybiórczego. Hasło "obiad" słyszę zawsze, hasło "jestem chora" czasem mi umyka. Gdybym słyszał to przecież bym współczuł. Zresztą co to za choroby Ona ma, ja to co innego.

  • Współczułem Ci strasznie..

  • Jakoś tak mało zauważalnie współczułeś, bo poradziłeś tylko żebym sobie po drodze do pracy tabletkę kupiła i parówki przy okazji dla ciebie. Wiesz, strasznie mi pomogłeś tą radą.

  • Ale mnie naprawdę dziś jakaś choroba bierze

  • No tak ciebie to zawsze naprawdę bierze a jak mnie to tylko na niby

  • Nie o to chodzi, tylko jak ty do pracy idziesz to chyba poważnie chora nie jesteś. Ja to dziś nie pójdę do roboty bo strasznie źle się czuje, możesz mi zmierzyć temperaturę?

  • A ty mi kiedyś mierzyłeś? Tylko wagę mi mierzysz. Jak mogę iść do pracy to i sama mogę sobie zmierzyć tak? A ty umierasz już ? Rusz się, weź termometr z szuflady i wsadź sobie

  • Ale gdzie?....

  • W dupę, nie wiesz gdzie... pod pachę

  • Pytam gdzie jest, w której szufladzie?

  • Matko święta... w tej samej co 30 lat leży, pod telewizorem. I ściągnij ten szalik, Boże jakie to teatralne, w szaliku teraz będzie leżał

  • Dobra to już mi nie dawaj, skoro to dla Ciebie takie poświęcenie

Spojrzałem na nią z wyrzutem. Po tylu latach zostawia mnie w takim stanie, a przecież nie choruję często, kilka razy w miesiącu raptem

  • Nie musisz mi pomagać w chorobie. Możesz mnie samego z TYM zostawić. A strasznie się czuję, dreszcze mam. Nie dam rady wstać spod koca. Mogę przytomność stracić.

  • Dobrze podam umierającemu. Masz twardzielu ten termometr i nie jęcz

  • Ty byś minuty nawet w tym stanie nie wytrzymała. Wy kobiety mało odporne na ból jesteście, tylko nie chorujcie nigdy

  • Tak, tak my całe życie zdrowe i nigdy nic nas nie boli. A jak zaboli to przecież nie aż tak, jak was

Nic współczucia w tych kobietach, człowiek tyra od rana do nocy a jak go choroba rozłoży to nie ma kto szklanki piwa podać

  • I ile masz stopni?

  • 37... prawie ale to jeszcze urośnie, na pewno mam więcej

  • A ile już trzymasz pod pachą?

  • Z 20 minut dopiero

  • Pokaż... 36,9 masz, czyli zdrowy

  • Termometr na pewno zepsuty bo ja ledwo oddycham

  • Nie zepsuty bo ten sam w zeszłym tygodniu jak mierzyłem przed wyjściem do pracy pokazywał mi ponad 38

  • No ale ty na pewno nie miałaś tego co ja, jakbyś tak się czuła to byś pogotowie wzywała

  • A gdzie ja bym wytrzymała taki ból. Twoje choroby są zawsze straszliwe. A moje nie dorastają twoim do pięt

  • Takiego rosołku byś ugotowała

  • I może pokarmić jeszcze? Na zakupy muszę iść targać torby bo mąż nie pomoże

  • Przecież chory jestem

  • 36,9 ! Księdza wzywać ? Kaczkę podać? Gdyby to faceci mieli rodzić, rasa ludzka dawno by wymarła

  • Pilota chociaż podaj bo nie sięgam...

Wróg nie żona. Żeby ona tak się kiedyś czuła to by wyła z bólu a ja cierpię w milczeniu bez słowa skargi. W ciszy

  • Herbatę miętową mi zrobisz?

  • Na tą twoją "gorączkę" mięta ma pomóc? Byleby latać wokół ciebie, to o to chodzi. I słówka ci szeptać "Biedny mężuś, ale cierpi, a jak daje radę, jaki wspaniały." Chuchać dmuchać. Poobstawiać rosołkami, lekami. Mamusia zawsze pewno tak latała, jak synuś jęknął i się synuś przyzwyczaił co?

  • Eh tobie się oczy otworzą jak mi się zamkną. Nie wiem czy nie powinienem testamentu spisać, podasz długopis i zeszyt?

  • 36,9 i testament. Wy faceci nie chorujecie, wy od razu walczycie o życie.

Wyraźnie czuję apatię, niechęć do pracy, żyć się nie chce, dosłownie nic się robić nie chce i ta gorączka 37 stopni... prawie. Ani słowa skargi, nic. Żeby ją tak łeb bolał to by karetki nie nadążały przyjeżdżać. Na pewno by tego nie wytrzymała. Takie słabe te kobiety i jakie jęczliwe. Tyle, że Ona tak poważnie to jeszcze nigdy nie chorowała. A ja naprawdę mam straszliwy prawie ból. A jak to rak?! Jak tak można zostawić mnie samego i po zakupy. Telefon dzwoni. To kumple, hala wynajęta, chcą pograć w piłkę.

  • Trochę źle się czuję, ale zaraz będę. W piłkę zawsze chętnie pogram. Będę za pół godzinki

Po meczu powrót do domu. Żona czeka z rosołkiem.

  • Znowu na piłce byłeś? A taki niby chory

  • No chory, ale jakoś zwalczyłem. Twardy trzeba być. Myślę sobie w końcu chłop jestem a nie baba. Zawziąłem się i pokonałem chorobę, a wiesz, że była ciężka, obłożna prawie, Google nawet podejrzewało raka. Nie było mi lekko, ten ból i prawie gorączka. Ciebie tak na pewno nigdy nie bolało, och żebyś ty kiedyś chora była to byś zrozumiała. Ale dałem radę, zacisnąłem zęby. A rosołu chętnie zjem.

  • Jedz, jedz, ty mój bohaterze... Nawet nie wiesz jaka jestem szczęśliwa, że wyzdrowiałeś.

Chory facet
Udostępnij