Sprawy łóżkowe

  • Daj spokój Krzysztof, późno już a ci się na amory zebrało

  • No ale kiedy wcześniej? Najpierw jesteśmy w pracy, potem w domu i ogrodzie cała masa rzeczy do zrobienia. Zalatani oboje. Kiedy, jak nie w łóżku wieczorem?

  • Jutro muszę o szóstej wstawać, ty śpisz do dziewiątej, a ja muszę się zrywać. A jutro mamy mieć urwanie głowy, nie wiem jak ja to przetrwam. Śpij.

Ale są dni, gdy się nie idzie do pracy. Wtedy wchodzi metoda kosmetyczno-chorobowa. Klasyk.

  • Krzysztof nie ruszaj mi włosów, jeszcze trochę lakier trzyma, rano wstanę jak czupiradło. Karku broń Boże nie dotykaj bo cały mi zesztywniał. Tak się ułożyłam specjalnie i czuję, że się odpręża to ty mnie dusisz teraz. Nie szarp za ręce, paznokcie jeszcze nie wyschły, pomalowałam dopiero. Ramiona nasmarowane, będą ci ręce śmierdziały, nie ruszaj. Zostaw nogi, kręcą mnie strasznie, na zmianę pogody czy co. Myślałem że w tym wieku to jeszcze stawy nie przewidują pogody, a jednak kręcą mnie dziś a ty mnie kopiesz jeszcze. W ogóle to łeb mi pęka od tego twojego pieprzenia od rana.

  • Kiedy pogrzeb?

  • Pościel dziś świeżą założyłam, nie wierć się tak bo wygnieciesz wszystko, daj choć jedną noc przespać się w pościeli nie wyświechtanej. Więc wybij sobie z głowy zabawy, na boczek się połóż i nie rzucaj tak.

I leżę bez ruchu do rana, ani w głowie mi wygłupy. Jutro też jest dzień. Nie poddam się, wiem z doświadczenia, że upór zawsze jest nagradzany. Z moim ciągiem na bramkę, prędzej czy później zdobędę puchar. Jak już żona Ania przeleci wszystkie argumenty i potrzebuje broni ostatecznej, pada hasło:

  • Traktujesz mnie instrumentalnie

A cóż to znaczy? Ja daję zgodę na traktowanie mnie instrumentalnie co noc. Traktuj mnie wyłącznie instrumentalnie, o niczym innym nie marzę. Czasem, nie za często, nie za rzadko. Bywa, że zaświeci dla faceta słońce. Ale jak już tak - to jak?

  • Wiesz Krzysztof, ty to jakiś taki ślamazarny jesteś w łóżku, zabierasz się jak do jeża. Nagadasz, nasapiesz, namiędlisz, ręce mi naplączesz. Jak flaki w oleju. Życia w tobie nie ma, a może ja bym chciała w łóżku trochę męskości, ostrości, jakiegoś dzikiego zwierzaka a nie gadułę.

Aha, chcesz zwierzaka, dobra zapamiętam. Mija dzień, nadchodzi kolejna nocka.

  • Krzysztof opanuj się. Co ty zwierze jakieś jesteś? Nic delikatności w tobie nie ma. Szarpiesz się, szamoczesz, co ci jest? Nie wiesz że kobieta potrzebuje czułości? Co w Ciebie wstąpiło dziś?

Ciężko się połapać co ma być kiedy i jak. To od faz księżyca zależy? Czy od pogody? Notatki zacząłem robić, ale za cholerę żadnej zasady nie odkryłem. Nie ma wzoru na to. Ehh... Einstein zmarnował swój talent na jakieś teorie względności, komu to potrzebne? A tu taki rebus nie rozwiązany.

  • Nie pierdź tak w łóżku, bo siekierę można powiesić.

No tak. Po takich słowach nie ma już mowy o jakimś seksie. Te kobiety wmówiły nam, że one wcale nie puszczają bąków. Kobieta i bąki? Ależ absolutnie niemożliwe. Taka delikatna, zwiewna osoba chodzi do toalety wyłącznie nosek pudrować. To tylko my faceci, gbury nieokrzesane pierdzimy w kołdrę. Kobiety pewno w ogóle odbytu nie mają. Albo taki punkt „G”. Kto to wymyślił? Szukaj tu teraz punktu na kobiecie. A podobno każda ma w innym miejscu. To gdzie ma moja żona? Nie wiadomo. Źródła nie podają. A co z teoriami, że ten punkt się przemieszcza? To niesprawiedliwe, kobieta bez szukania, od ręki wie gdzie każdy facet ma punkt „G”.

  • Wyście sobie wymyśliły cały ten punkt „G”, żeby z nas durniów zrobić.

  • Oj Krzysztof, wczoraj prawie znalazłeś to miejsce…

  • Tak?! Jak?! Gdzie?!

  • Domyśl się…

Szlak by to trafił. Pół życia mi zeszło na poszukiwaniach. Jak mi to zajmie jeszcze dwadzieścia lat, to już będzie mi wtedy raczej niepotrzebny. Człowiek taki zestresowany będzie, że zapomni czy te niebieskie drażetki to się połyka czy wsadza w tyłek jak czopek.

  • „Pięćdziesiąt twarzy Greya” bym obejrzała

Jeszcze czego. Zakaz jest. Kto te filmy kręci. W głowach się kobietom przewraca. Potem nie są w stanie fikcji od rzeczywistości odróżnić. Albo te romansidła. Jacy to idealni faceci wszędzie, potem jedna z drugą chce to w życie wprowadzać. I wybij jej z głowy, że to postać fikcyjna.

  • Nie ma takich, to fikcja jest. Nikt normalny kwiatów żonie codziennie nie kupuje. On wcale nie umie kranu naprawić to tylko scenarzysta mąci wam w głowach. Nie opiekuje się niepełnosprawną matką, tylko udaje w filmie, gdyby tylko mógł to by się jej wyparł, w przytułku by zamknął. Klęczał przed żoną? I to tak cie rozczuliło? A jak ja klęknąłem na urodzinach to co mówiłaś?: „Wstawaj, nie kompromituj się, zawsze musisz z siebie pośmiewisko zrobić”. Jak on klęczy to bohater a jak ja to dureń. Pijany mąż koleżanki to taki zabawny jest, dowcipny, jaki luz, jaki czar. A swój mąż pijany? Głupek, małpa.

A pornole? To dopiero trauma. Jak kiedyś żona nie daj Boże gdzieś zobaczy czym dysponują Ci faceci w filmach porno to ze swoim korniszonem tylko siąść i płakać. Kto to widział takie rzeczy na ekran pchać. Toż to kobiety potem pomyślą, że wszyscy maja taki kaliber. Jak zobaczą co ma normalny facet to go do lekarza będą wysyłać, albo same pójdą... do okulisty. Jestem za zakazem oglądania filmów porno… oczywiście przez kobiety. No dobra ściemnia się. Dziś żonka ma dobry humor. Jest szansa. Te panie to chyba to wiedzą…. że czym większy stawiają opór… tym są ponętniejsze. One wiedzą, że dla faceta łatwo to nudno. Będzie dziś romantycznie i zwierzęco i delikatnie i punkty od A do Z…. żebym tylko bąka nie puścił.

Sprawy łóżkowe
Udostępnij