Przeszkadzajka

Leżę bez ruchu, oddychać się boję, bo Jej już wszystko przeszkadza.

- Nie chrząkaj. Chrząkasz bez przerwy.

A nie chrząkam przecież, ślinę muszę przełknąć czasem. Albo odkaszlnąć. Każdy przecież musi. Czasem.

- Chrumkasz, chrząkasz. Telewizora nie słychać.

- Ja?

- I nosem ciągasz, pociągasz. Smarkasz, się wysmarkaj... nie w rękaw przecież.

Przeszkadzam jej całym swym istnieniem dolby stereo. A przed ślubem  wszystko we mnie piękne było, pociągające. A dźwięki mojej egzystencji  subtelne pochłaniała, jakby dość nigdy nie miała mieć.

- Skrzypisz, kanapą trzeszczysz. Wiercisz się, wiercić musisz? Potrzebujesz? Na książce nie mogę się skupić.

Kiedyś na mnie się skupiała. A teraz przeszkadzajką się stałem  natrętną. A mi nic nie przeszkadza. Bo nie wsłuchuję się, nie skupiam na  odgłosach. Kocham z dobytkiem całym dźwiękowym. Na wszystkie kanały  abonament wykupiłem.

- Sapiesz, dyszysz. Zmęczony od leżenia  jesteś? Zziajany? I serce wali jak młotkiem. Bić ciszej sercem nie  możesz? Nawet tego dla mnie nie zrobisz.

Ona chyba poza mną  świata nie widzi, nie słyszy raczej. Skupiona, wsłuchana. Żyję, więc  mnie słychać. Ale Jej nawet trup za głośny będzie. Bo i rozkładanie  komórek ciszę zburzy.

- W płucach ci gwiżdże, świszcze. Każdy  oddech się roznosi po mieszkaniu, tłucze. Nie oddychaj choć chwilkę,  odsapnąć daj, odpocząć. Oddychać musisz bez ustanku?

Wstaję,  wyjść muszę. Nie usiedzę przy tym jej marudzeniu. Zdrętwiałem cały od  poruszania wstrzymując. Oczy pieką,  wyschły bo i mrugać się boję,  zatrzepotać. Idę na taras, tam i bąka mogę puścić beztrosko.

-  Kapciami szurasz, nie szuraj. Tylko szur i szur. I tak od rana do nocy.  Specjalnie tak szurasz? Podnoś nogi, jak idziesz. Potem wszystkie  chodniki pościągane.

Chodzić mnie uczyć będzie. Nic nie pominie  nie przemilczy. Przy obiedzie usta jej się nie zamykają, od gadania nie  od jedzenia. Wzrokiem gromowładnym zmierzy i nadaje.

- Mlaskasz,  siorbiesz i przeżuwasz dziwacznie. Co tak mamlasz, nie połykasz? Żujesz  te kartofle, połknij wreszcie. Ależ głośno połykasz. Nie umiesz  normalnie połykać? Kiedyś tak nie połykałeś. I w tych zębach ci wszystko  chrzęści jakbyś piasek jadł. Ty nie słyszysz tego?

Kilka razy o mało się nie udławiłem ze strachu. Gryzę tylko, jak nie patrzy a ciągle patrzy. To i połykam nie pogryzione.

- Łyżką nie stukaj, o talerz nie wal. Nie słyszysz, jak walisz,  stukasz, się niesie? I nie skrob, co ty tam palcem skrobiesz, drapiesz?

- Nic nie skrobię...

- Słyszę przecież, głucha nie jestem. I nie mamrocz, nie śpiewaj pod nosem. Ciągle coś tam śpiewasz, mamroczesz.

Czy jej się słuch wyostrzył czy wrażliwość na odgłosy wzrosła? Przecież moje audio niezmienne, przeciętne statystycznie.

- Boże jak ty się śmiejesz. To śmiech jest? Charkot jakiś. Aż uszy bolą. I w ogóle z czego tu się śmiać?

Faktycznie nie do śmiechu mi się robi. Funkcje życiowe musiałbym powstrzymać by jej słuchowi ulżyć.

- Jak ty kawę mieszasz to całe miasto słyszy. I nie stukaj, nie oblizuj. Znowu siorbiesz.

Czy rzeczywiście ktoś mi potencjometr podkręcił? Głośniej żyję niż żyłem, się podgłośniłem?

- Papierkiem szeleścisz, odwinąć nie potrafisz. Czy ja szeleszczę? A Ty  szeleścisz papierkiem, gazetą, nawet chusteczkę do nosa bezszelestną  trzy pokoje dalej słychać. A jak smarkasz to klękajcie narody. Kto tak  smarka, smarcze?!

Czekam nim zaśnie zanim do łóżka przyjdę. Bo nasłucham się przed zaśnięciem jeszcze.

- Co u ciebie w tym brzuchu się dzieje? Bulgocze, dudni. Co ty jesz? I nie chrap, chrapiesz czy śpisz, czy nie śpisz.

Co to będzie dalej. Jak zdzierżyć, wytrzymać? Fonii wyłącznika nie mam.  Czym większy staż małżeński tym więcej dźwięków we mnie odkrywa.

- Wiesz, że łokieć ci strzela przeskakuje. I specjalnie ruszasz żeby strzelał.

Zamiast Ona czulsza, to słuch jej się wyczula. W końcu nerwy puściły, nie zdzierżyłem wygarnąłem Jej w twarz prosto:

- Skoro tak Ci przeszkadzam to może rozwód weźmy, młodszą sobie znajdę, bardziej na dźwięki odporną.

Wywrzeszczałem jej pretensje skumulowane na głos cały, aż chata się trzęsła. I wiecie co? Akurat tego nie usłyszała.

Przeszkadzajka
Udostępnij