Prezenty

- No i znowu Święta

Rzuciłem w stronę żony. Chyba za cicho albo temat mało interesujący. Bez echa przeszło. Przeminęło, przeszyło powietrze bezgłośnie. Ale twardy jestem i brnę dalej.

- Lubię Boże Narodzenie

- A ja nie

Jest odzew, ale jakiś niespodziewany, zaskakujący. Lubi przecież święta, dom przystrajać, ozdabiać świątecznie. Tu renifer, tam gałązka zawieszona, zielona. Świeczka, lampeczka obok dzwoneczka.

- Lubisz przecież

- Ale garów nie lubię i tego sprzątania. Wszyscy przychodzą na Wigilię i zamiast w talerz to w okna patrzą czy umyte. A jak w talerz to, że nie takie, że za mało, że bez tego, a po co z tamtym...

No, rozkręciła mi się małżonka, uruchomiła gorliwie. Drażliwa przed świętami się robi, odgłosy w kuchni nerwowe wydając. I po co ta nerwowość i skąd się bierze? Ja na kanapie przed telewizorem nie odczuwam jej wcale.

- A powiedz mi Aniu jakie prezenty w tym roku kupimy?

- Żadnych

Chyba zły moment wybrałem beztrosko, ale do świąt blisko i lepszego nie będzie. Drżącym głosem próbuję bojaźliwie kontynuować, się naprzykrzać.

- To ja kupię, Ty nie musisz, tylko kwotę ustał z wszystkimi, żeby potem komuś przykro nie było

- Trzydzieści złotych

Jak już coś powie to lepiej, żeby nie mówiła, zmilczała zawzięcie. Co ja za trzydzieści złotych kupię? Po worku ziemniaków?

- Trochę mało...

- Tobie zawsze mało a inni potem głupio się czują i też muszą droższe kupować

- Ale za tyle nic się kupić nie da...

- Skarpetki, majtki się da i przydadzą się zawsze

W praktyczność idzie. Skarpetki się przydadzą, ale gdzie romantyzm świąteczny, niecierpliwość dziecinna, ciekawość odwijania prezentu? Oporny papier zębami rozdzierasz niecierpliwie a tam skarpetki ciepłe, praktyczne i logiczne.

- Ja bym wolał coś z jajami kupić

- To nie Wielkanoc

Żart. Znana jest żona Ania z żartów tylko Ją bawiących. Walnie coś takiego i minę zrobi, jakby coś genialniejszego ode mnie wymyśliła, co przecież z faktami styku nie ma ni przez chwilę.

- Coś żartobliwego, wesołego raczej bym kupił, nabył ironicznie, fizycznie

- Pół piwnicy zawalone już jest tymi Twoimi zabawnymi prezentami. I to u każdego. Sztuczne cycki, brwi krzaczaste, rogi świecące, kubek z gołą dupą, długopis jak penis...

- Tata się ucieszył z tego penisa

- Ale Ty go mamie dałeś

Cóż, niezręczność się przydarzyć może, przytrafić, jeśli rozbawić towarzystwo próbujesz. Bo śmiać się chcą wszyscy, ale penisem wywijać nie ma komu. Mama jakoś długopisu nie oddała. Nikt go w re-prezencie nie dostał. Schowała go, używa. Raczej się nie kurzy, mam nadzieję, do pisania służy. A żona Ania nawija dalej, bo jak zacznie to i skończyć musi, choć nie prosi nikt raczej..

- Podarków takie stosy, że recykling trzeba uruchamiać i kolejne życie prezentom nadawać. Wręczać następnym szczęśliwcom po odpowiednim okresie piwnicznej hibernacji ku zapomnieniu przedsięwziętej i nie skutecznej wcale.

- No wiem, w zeszłym roku dostałem krawat z Mikołajem, który kiedyś dałem teściowi.

Co ciekawe nie dostałem tego zwrotnego krawatu od teścia, któremu go uroczyście wręczałem. Szwagier mi go dał. Czyli musiał go od teścia dostać na jakieś święto. Krążyć krawat zaczął i teraz znowu moja kolej dać go komuś kto nie miał… lub miał rzadko

- A ta torebka skórzana, nieudana? Ona w rodzinie już kilka dziesięcioleci krąży

- Wiesz Aniu, że ją kupiła jeszcze świętej pamięci babcia Gienia?

- Pamiętam. Dała ją pod choinkę cioci Stasi, to jeszcze za komuny było...

- Ciocia Stasia to ją już trzy razy dostała w przeciągu tych wszystkich lat. Ale pasek się urwał i chyba już u niej zostanie

- Zszyła i podłożyła w zeszłym roku w pracy pod choinkę koleżance nielubianej wówczas. A od koleżanki dostała ten parasol co mama kupiła tacie, jak naszego Papieża wybrali.

- Ale skąd koleżanka Stasi go miała?

- Mąż Jej dał w rocznicę ślubu, bo dostał od taty na imieniny.

- Jak pierwszy raz go dostał?

- Nie. Za pierwszym razem to go dał wujkowi Ziutkowi, od którego dostał tą wędkę co teraz ma Zygmunt. Za drugim razem dał parasol mężowi koleżanki a od niego dostał tą lampkę co teraz u Ciebie stoi

- Właśnie myślałem, żeby ją komuś dać w tym roku, bo u mnie nie pasuje. Rodzicom chciałem...

- Oni ją już mieli

Trudno połapać się, wątki powiązać, rozjaśnić. Łatwiej nowego coś kupić, nabyć okazyjnie. Każdemu dać można bez ryzyka, strachu. Bez notatek skrupulatnych w księgach rodzinnych czynionych. Kto już miał lornetkę i ile razy i jaki okres karencji między razami wystąpił. I kto młotek otrzymał a kto dał go i komu. Kiedy żyrandol się pojawił i czy wypada go dawać temu co go kupił kiedyś. Imiona i strzałki od jednego do drugiego z tabelkami dat i nazwami prezentów. Tam i z powrotem w tę i we w tę. Żeby nie pomylić, nie przekręcić, za często nie dać, bo rzadko dać nie grzech przecież.

- Aniu a wiesz, gdzie teraz jest ta elektryczna skrobaczka do samochodu co ją za Solidarności kupiłem dla Andrzeja?

- Chyba dwa lata temu Baśka ją dostała od Stefana

- Baśka? Przecież Ona nie ma samochodu

- A bo karteczki źle poprzyklejali, ale już nie było sensu tego odkręcać skoro za rok miała iść do Kowalskich

- Bo wiesz ja ją wtedy sobie kupiłem. Myślałem, że za parę lat do mnie wróci. A już wszyscy ją mieli oprócz mnie

- Grzesiek to ją tyle razy miał, że dowcipy o tym opowiada. Jeszcze zanim zaczął dostawać ten zegar z kukułką co mu ojciec w tym roku znowu daje... no,  zamiast beretu od Teresy, bo przecież nie da damskiego facetowi.

- To ten beret jeszcze krąży? Już z dziesięć lat temu był wyleniały

- Dlatego od kilku lat się go nie rozpakowuje tylko napis zmienia na opakowaniu. Popisany już cały, dzieci w poprzednim roku nie mogły się połapać, które imię jest aktualne. Mało co a Gienek by sam sobie go dał.

Cholera ludzi zaczyna brakować na te wszystkie prezenty. Ma żona Ania chyba rację odradzając dokupowanie kolejnych. Taką skarpetkę to obdarowany zużyje, znosi i zniesie. I główkować za rok nie musi kto już ją miał, komu dać nie wypada. Ostatnio po dwa prezenty zaczęli ludzie upychać w jedną paczkę, żeby ubytek zapasów przyśpieszyć. Bo do piwnic już wejść trudno po ogórek zielony, kiszony.

- Aniu a ten lemiesz do pługa od Nowaków to komu damy?

- Dla Bogdana, bo mu Ziutek widły te od Kazia z trzonkiem od Barbary ma dać to będzie miał święta tematyczne.

- A ciupaga dla kogo w tym roku?

- Ciupagi nie ma, na urodziny poszła do Kasi, nie pamiętasz? Mężowi ma ją dać w tym roku, bo on obiecał ją koledze na imieniny. Temu koledze co wprowadził do obiegu to wiadro co wszyscy narzekają, że je ciężko pakować.

- A tak, widziałem w poprzednim roku Zenek dostał tylko z kokardką doczepioną

- Ale jego żona mi mówiła, że w tym roku spróbują to jakoś opakować. W końcu to święta i wypada się przyłożyć do prezentów, prawda?

- No tak Święta. A Tobie Aniu to co kupić? Skarpetki?

- No wiesz co??!! Tu masz listę...

Prezenty
Udostępnij