Odsapnąć.

- Krzysztof, zawsze gdy cię o coś proszę to ty jesteś zmęczony

- No bo jestem.

- Ale zawsze? A czym dzisiaj się zmęczyłeś skoro jest niedziela i od rana leżysz na kanapie?

- No całym tygodniem. Odłożył się, nawarstwił.

- Ale Ty nawet na urlopie jesteś zmęczony, czym? Ja się pytam.

No nie odczepi się, nie zrozumie bez wykładu. Nic współczucia nie wykaże, solidarności. Widzi twarz sponiewieraną, zmęczoną życiem całym, ale nie odpuści, nie oszczędzi litościwie. Najważniejsze jej teraz ten cholerny kran naprawić. Właśnie teraz, gdy się na chwilkę na kanapie położyłem styrany, śniadaniem wycieńczony. Bo kiełbasy nie pokroi, sam kroić muszę, herbaty nie zamiesza. Przypomniało Jej się nagle o kranie, olśniło.

- O kranie to ci już od miesiąca mówię.

Mówi. To prawda w mówieniu dobra jest i wyćwiczona. Ale robić to nie ma komu. Zepsuć kran kolejka się ustawia a naprawić jeden tylko może? Akurat ten zmęczony najbardziej w chwili tej nieszczęsnej? Gdzie każda komórka ciała krzyczy rozpaczliwie: Leż nie wstawaj!

- Zrobię Aniu, tylko odpocznę chwilkę.

- Po czym tym razem?

No nie da się dłużej tego ciągnąć bez jakiegoś treściwego wytłumaczenia. Jakiś powód logiczny, prosty, bo dla kobiety zrozumiały, wyłuszczyć trzeba. Dalej na samych cierpiętniczych minach nie ujadę, nie zdzierżę. Powodów się domaga i nie opędzę się grymasem twarzy utrudzonej. Konkret potrzebny niepodważalny, współczucie wywołujący. Wraz ze wzrostem stażu małżeńskiego coraz trudniej małżonkę przekonać, że ja zmęczony a ona wypoczęta. Wierzyć na słowo przestaje. O rozsądku wspomina. Ileż kolejnego wysiłku włożyć trzeba, by pojęła, że mężczyzna ledwo znój życia znosi. Że na naszych plecach świat cały. A u nich tylko beztroska i szczęśliwość.

- A o ciśnieniu słyszałaś?

- Że ci podnoszę?

- Nie to tym razem. Na ziemi ciśnienie panuje atmosferyczne.

- No i co niesie to odkrycie?

- W każdej sekundzie na każdy centymetr naszego ciała ciśnie powietrze z niewyobrażalna siłą.

- Wiem co to ciśnienie, ale co to ma do kranu zepsutego, kapiącego?

- I człowiek musi mozolnie dźwigać to ciśnienie, przewalczać z uporem dzień po dniu i nawet w nocy nie odpoczniesz.

- Zaraz, zaraz. Ty próbujesz mi tłumaczyć, że jesteś zmęczony bo na ziemi jest ciśnienie atmosferyczne?

- No jest i trzeba to dźwigać na barkach…

- Ale organizm ludzki jest przystosowany do tego. W ogóle nie odczuwamy ziemskiego ciśnienia. Wręcz przeciwnie, źle byśmy się czuli gdyby go nie było. Każde dziecko rodzi się od razu przystosowane do panującego ciśnienia i jest do niego stworzone. Organizm kompletnie nie odczuwa panującego na ziemi ciśnienia…

- Chyba Twój. Ja zakwasy mam na całym ciele. Każdy mięsień o litość woła.

- Jeszcze tak durnego wytłumaczenia lenistwa nie słyszałam

- Bo za mało Discovery oglądasz

Odsapnąć.
Udostępnij