Na wakacje

Ona zawsze decyduje, gdzie jedziemy na urlop. Ale wmawia mi, że ja.  Manipuluje, kombinuje skrycie, aby miejsce wyjazdu moim pomysłem się  okazało. I myśli, że ja nie wiem, a przecież nici grube ponad miarę.  Nisko mój intelekt ceni. Zresztą wyglądu jakoś też nie wychwala. Bogaty  nie jestem. Właściwie co widzi we mnie? Jako domowy głupek prosperuję i z  błędu nie wyprowadzam, bo życie głupka niewymownie wygodne w  małżeństwie być może.

- Gdzie w tym roku Aniu na urlop jedziemy?

- A tam gdzie chcesz

Zawsze podobnie się zaczyna. Tam, gdzie ja chcę. Heh, myślałby kto. Co  roku te same scenki odegrać muszę, prapremierę. Ale próbuję.

- Na Maltę może? Malta ciekawa, śródziemnomorska

- Ale gorąca okropnie. Tam po 40 stopni grzeje a i w nocy nie odsapniesz. Nie lubisz przecież gorąca, się pocisz, narzekasz.

Niby, że ja nie lubię gorąca a przecież o sobie mówi, wmawia. Mnie  gorąco nie przeszkadza i pocić się mogę beztrosko bez udręki żadnej. Jej  za gorąco wiecznie. A to się włosy lepią i źle wygląda, a to bluzek  nosić nie może specjalnie na wyjazd kupionych. Ale niby ja na Maltę nie  chcę.

- A do Norwegii na północ samą? Tam nie gorąco i latem nie zimno wcale.

- Ale jasno w dzień i w nocy. Niewyspany będziesz wiecznie jeździł,  wypadek spowodujesz, stukniesz. Przecież nie zaśniesz, jak jasno

- Ja?

To Ona spać nie może, bo za jasno, bo za ciemno, za głośno, za cicho.  Warunków laboratoryjnych do zaśnięcia potrzebuje. Ja się kładę i śpię  choćby reflektorem po oczach świeciła.

- To może Aniu do Hiszpanii, autem?

- Daleko strasznie. Niewygodnie Ci jechać będzie. Zmęczysz się, udręczysz.

I skąd myśl taka? Sama udręczenie ogłasza, jak gdzieś jedziemy.  Marudzi, wierci się niestabilnie. Ja kieruję bez słowa skargi przecież.

- Do Pragi?

- A ile można jedno miasto zwiedzać? Wakacje w Pradze? Przecież nie lubisz dużych miast

- Ja?

Co nie powiem to źle. Jedź tam gdzie chcesz tylko nie tam gdzie chcesz,  bo tam nie chcesz. Włochy, że mafia. Anglia, kiepskie jedzenie.  Francja, terroryści. Egipt, natręci. Jak nie ceny to warunki. I  wszystkie te przeciwności wcale nie Jej przeszkadzają tylko mnie  podobno.

- To może w domu wakacje spędzimy, odsapnijmy

Rzuciłem myśl, bo może nigdzie wędrować nie chce, się błąkać. Może dlatego kierunki nietrafione same.

- Ty to byś tylko w domu siedział. Nawet na wakacje Cię wyciągnąć nie można. Przyrosłeś do tej kanapy

- Ja?

Cóż, czyli jednak chce jechać. Ale dokąd u licha ? Jak strzelać, żeby w  gust trafić? Skąd mam niby wiedzieć, gdzie ja chcę jechać? Podpowiedź  by się przydała, koło ratunkowe.

- To ja już nie wiem Aniu...

- Bożena z tym swoim w tym roku na Krecie była

Aaa, tu Ją boli. Bożena była a Ania nie była. Ale nie powie, że na  Kretę chce tropem Bożenki podążyć. To niby mój pomysł ma być. A jak  zgodę wyda, to szczęściem mam zapewne pałać niepojętym.

- Ale Aniu na Krecie tak gorąco jak na Malcie przecież

- Oj Krzysztof, te kilka dni mógłbyś wytrzymać, zdzierżyć

- Ja?

Od początku wiedziała gdzie jedziemy, tylko durnia ze mnie struga. Musi  Bożence przecież powiedzieć, że też była. Tylko dłużej i lepiej.

- To Aniu może na tą Kretę polecimy?

- No skoro się tak upierasz...

- ...

Na wakacje
Udostępnij