Deprecjacja

- To nie tak było

Zawsze poprawia. Na  każdej imprezie ze swymi koleżankami. Wiem jak było, ale Ona lepiej wie.  I tłumaczy kumpelom jakiego to idiotę w domu ma, posiada.

- Jak nie tak? Za tysiąc dolarów ją zabił

- To nie ten film. Filmy pomyliłeś, zbłądziłeś... znów.

Wiem co oglądałem. A nawet, jak nie wiem to przy koleżankach poprawiać  musi, napominać? Autorytet podrywać, szargać nieskalany? Nie zmilczy ni  razu. Nie odpuści, głowy nie odwróci. Wśród tych wszystkich kobiet wróg  mój największy.

- Krzysztof, ty zawsze przekręcisz. On wszystko przekręca.

Znęca się bezlitośnie i chichrają wszystkie szkaradnie nad ułomnością mej pamięci, przecież doskonałej.

- Krzysztof, już to mówiłeś, nie nudź dziewczyn. Się powtarzasz ciągle.

Lecz dziewczyny zupełnie nie znudzone, wpatrzone. Słuchać skłonne były,  ale Ona, żona! Musi obrzydzić męża swego, ukochanego niegdyś w słabości  chwili.

- To nie wtedy było. Nie wprowadzaj Je w błąd. Nie słuchajcie go. Pijany.

Dwa kieliszki raptem. Co to jest, żeby przy koleżankach tak łajać małżonka. Chwalić się mną winna a nie wartość obniżać.

- Bzdury gadasz Krzysztof. To nie Zenek mówił tylko Witek. I w ogóle całkiem co innego mówił.

Przy każdym babskim spotkaniu to samo. W głowie się nie mieści. W niczym nie poprze, nie wesprze. Na potknięcie czyha.

- A ten mój to nic nie potrafi zrobić

Szlag mnie trafi niechybnie. Wychodzić muszę ze spuszczonym wzrokiem. Oddalam się czując na plecach wzgardę i sponiewieranie.

- Nie słuchajcie go dziewczyny. Ten jak coś powie...

Na szczęście i do mnie koledzy wpadną czasem. Z piwem na mecz jakiś.

- Aniu, to nie jest spalony. Jak można nie wiedzieć czym jest spalony?

Kręci się, pałęta, telewizor zasłania i mówi o czym pojęcie ma mgliste.

- To nie ta partia wygrała w sondażu. Aniu, analizować nie potrafisz

Miły wieczór z kolegami a ta wyjeżdża z opowieścią o szkodliwości alkoholu.

- Znowu liczby pomyliłaś, to nie te badania. Ona zawsze pomiesza.

Koledzy kiwają ze zrozumieniem głową. Cóż, też mają żony.

- Moja gotować nie umie, słabo jej wychodzi. Aniu otrujesz mnie kiedy, he he

Żona Ania jakby zasępiona po tych moich męskich żartach. Pomyśleć wręcz można, że nie bawią Jej wcale.

- Nie słuchajcie jej chłopaki. Ta jak coś powie...

I tak obrzydzamy siebie nawzajem. Ona mnie koleżankom, ja Ją kolegom.  Bo skarb z rysami już nie taki pożądany przez złodzieja. Takie dla gości  przejawy miłości.

Deprecjacja
Udostępnij