Wirus

Epidemia cholerna. Siedzi żona Ania w domu cały czas i wodzi wzrokiem po kątach, obserwuje. Myśli dociekliwie i wymyśla.

- Żarówkę miałeś w przedpokoju wymienić. Chyba rok temu ci mówiłam

I rok był spokój. I jeszcze z rok bym pociągnął gdyby nie epidemia.  Teraz ją nagle żarówka w oczy kole, egzystować nie pozwala. Leży żona  Ania i w sufit się gapi, spoziera.

- Chyba malowanie trzeba zrobić

Niech idzie do łazienki i się maluje. Mało twarzy? Jeszcze ściany i  sufity trzeba? Oj za dużo ma czasu, oj za dużo. I zmysł  spostrzegawczości się Jej wyostrzył ponad miarę i energii nadmiar  pojawił.

- Kupiłam taką malutką szafkę

- No, jak malutka to dobrze....

- ...To się przy okazji wszystkie meble przestawi

Się przestawi. Czyli kto? Ja będę to musiał targać. A taki był spokój  przed epidemią. Sielanka. Wpadła po pracy, w biegu obiad ugotowała,  sprzątanie, pranie, prasowanie i inne hobby. Wieczór zapadał i Ona  padała na łóżko zmęczona, żona. I czasu na liczenie żarówek nie miała,  zasypiała. Komu to przeszkadzało?

- Drzwi skrzypią. Rusz się, zrób coś

- Nie mam oleju...

Jeszcze niedawno takie wytłumaczenie starczało na miesiące. Jakbym strzepnął paproch z ramienia i po sprawie. A dziś...

- To wstawaj, jedź do miasta, kup. I zakupy zrobisz przy okazji bo wszystko się pokończyło. Zeszyt leży na stole.

Inwencja Jej się rozrosła w czasie epidemii i pomysłowość jaka. Kiedyś  na zakupy malutką karteczkę mi dawała, a dziś zeszyt pozycji zapisanych.

- Zawsze marzyłam o tarasie. Zrobisz taras?

I co? Zrobić taras mam i Ją marzeń pozbawić? Nie ma tarasu to ma marzyć o czym przynajmniej. I z czego niby ten taras?

- Jak z czego? Z Internetu. Znalazłam w Internecie stolarnię. Pomierzysz i zamówisz deski

Na trumnę się moją przydadzą, bo nie przeżyję tej epidemii. Statystyki  umieralności wirusowej podniosę. Bo gdyby nie wirus i do pracy by  chodziła, to bym żył. I sam Ją klikać w Internecie uczyłem. Myślałem  naiwny, że nowych przepisów kulinarnych będzie szukała.

- Ugotowałbyś czasem obiad, bo nie mam dziś kiedy. Inni mężowie gotują.

Zależność odkryłem. To ciekawe, że czym więcej wolnego czasu ma żona, tym mniej ma go Jej mąż.

- Rolety kupiłam zamontujesz od razu

- Lampę nową znalazłam, zawiesisz w salonie

Siedzi w Internecie i kupuje co popadnie, że ledwo paczki nadążam odbierać.

- Szafę odsuń. Niesprzątane za nią sto lat

Sto lat mogło być niesprzątane, ale dziś cholera trzeba to nagle  zmieniać? Jeśli coś trwa sto lat to tradycją się staje a tradycję  szanować należy. Nie wirus mnie wykończy a żona własna. To zresztą też  tradycja małżeńska.

- A gdyby ten dywan z sypialni znieść na dół a ten z dołu na górę?

Niby pyta, ale to z pytaniem nic wspólnego nie ma. To nakaz zwyczajny.  Zrywaj się i targaj dywany. I targam. I gdy po ich wymianie padam  spocony na kanapę słyszę z góry

- Eee, jednak nie. Zamień, jak było

Kiedyś, gdy miała chwilę to na spacer poszła, albo do koleżanek, do  mamy. A teraz w domu dzień cały w pomysły płodna. Że jakiejś  antykoncepcji na to nie ma.

- Kiedy ty ostatni raz nogi myłeś?

Boże daj mi siłę. To teraz będzie liczyć ile razy nogi myję? Nie zdrady  a czas w nadmiarze chyba najczęstszą przyczyną rozwodów bywa. A w  telewizji mówią, że epidemia potrwa jeszcze. Że się dopiero rozkręca,  ochoty nabiera.

- Właśnie zauważyłam ile kabli przy tym telewizorze jest. Masz je wszystkie usunąć

- Ale telewizor nie będzie dzia...

- ...Telewizor może zostać. Ale bez kabli.

W toalecie siedzę, jak w azylu. Przynajmniej tu nic robić nie muszę,  poza tym co zrobić muszę. Ale i tu w drzwi coś skrobie, stuka.

- Krzysztof? Jesteś tam?

- Nie!

- Popatrz na kafelki. Nie ładniej by było z szarymi?

I tak w kółko. Siedzi i ględzi o zmianach. Powinni te maseczki w  mieszkaniach też zrobić obowiązkowe, choć trochę gadanie by utrudnione  miała. I videokonferencje, to przynajmniej wyłączyć bym mógł.

- Chodź Krzysztof spać. Jutro musimy wcześniej wstać, mamy tyle roboty

Mówią, że gospodarka odbije, ale ilu żonom już odbiło nie wspomnieli.  Byle do szczepionki. Jakież ja piękne życie miałem przed epidemią.

- Krzysztof? A gdyby dobudować u nas jeszcze jedno piętro? Inni mężowie dobudowują.

Wirus
Udostępnij